Dzień szesnasty: Ávila – Madryt

Kierunek Madryt. Jak poradziła mi właścicielka Mistic Hostel w Ávila, wybrałem drogę AV-500, jej zdaniem może ambitną, ale za to nie szczędzącą widoków. I miała rację, ciągłe wspinaczki i drobne zjazdy, za to w fascynujących i trudnych do opisania okolicznościach przyrody. Wąska asfaltowa droga a wokół góry, połacie łąk, owce, byki etc. Jednym słowem: Kordyliery. Pięknie. Czytaj dalej Dzień szesnasty: Ávila – Madryt

Dzień czternasty: Zamora – Salamanka

Po spędzonej na dworcu nocy nieśmiało zacząłem się tak około pół do 6-tej przymierzać do próby sforsowania po raz drugi wszystkich zastawionych na mnie przez Renfe przeszkód. Wszedłem na peron, pociąg stoi, i… absolutnie nikogo. Ani widu żandarmów, bramek pirotechnicznych, prześwietlenia bagażu czy mierzenia centymetrem, słowem niczego, przez co wczoraj musiałem przechodzić. Czytaj dalej Dzień czternasty: Zamora – Salamanka

Dzień dziewiąty: León – Villamartin de la Abadia

To był cudowny dzień! Mimo, iż dobór trasy był dość ryzykowny, wszystko potoczyło się jak najlepiej. A zaczęło się wcale nie tak obiecująco. Wczoraj odwiedziłem León – piękne, zabytkowe miasto, warte spędzenia w nim dodatkowego dnia. A dziś za późno wystartowałem, guzdrałem się do południa, jakby szukając kolejnych wymówek, żeby dziś się nie napracować. Czytaj dalej Dzień dziewiąty: León – Villamartin de la Abadia